Partnerzy
serwisu

BOŚ Bank logo Instytut Polityki Energetycznej logo

Partnerzy
Merytoryczni

IGEOS logo
Tomasz Wiśniewski
fot. Sonel

Energetyka wczoraj i dziś – Wywiad z Tomaszem Wiśniewskim, Prezesem Zarządu Sonel S.A.

Energetyka wczoraj i dziś to seria wywiadów z branżowymi ekspertami, decydentami, pasjonatami oraz firmami, budującymi wspólnie sektor energetyki. Zapraszamy na rozmowę z Tomaszem Wiśniewskim – Prezesem Zarządu firmy Sonel.

Państwa firma działa na rynku od 25 lat. W jaki sposób powstała? Kto zrealizował ten pomysł? Jaki cel przyświecał założeniu firmy?

Pomysł zrodził się jeszcze wcześniej, zanim powstał Sonel. Na początku polskiej transformacji ustrojowej pojawiało się wiele podmiotów gospodarczych szukających szans w nowej rzeczywistości. Jednym z nich była wrocławska spółka handlowo-usługowo-produkcyjna TIM założona przez inżynierów elektryków. W ramach świadczonych usług realizowała pomiary bezpieczeństwa elektrycznego – izolacji, uziemień oraz pętli zwarciowych. Pomiary wykonywano za pomocą dużych, ciężkich przyrządów, co było czasochłonne i często wymagało pomocy drugiej osoby kręcącej korbką.

W 1989 roku dołączył do nich Jan Walulik, inżynier elektronik, który zauważył, że współczesna elektronika może wnieść przełomową zmianę zarówno w konstrukcji przyrządów, jak i w sposobie wykonywania samych pomiarów. W strukturach jednoosobowego działu – Zakładu Innowacyjno-Wdrożeniowego, zaprojektował mały, lekki, kieszonkowy miernik rezystancji pętli zwarciowej MZC-1, który działał wielokrotnie szybciej, a wynik wyświetlał cyfrowo. To była rewolucja, która zapoczątkowała proces pokoleniowej wymiany przyrządów z zakresu bezpieczeństwa elektrycznego. Zaraz po nim opracowany został także pierwszy cyfrowy mikroprocesorowy miernik rezystancji izolacji.

Przyrządy zostały bardzo dobrze przyjęte przez rynek, a mały, wówczas już kilkuosobowy start-up, nie nadążał z realizacją zamówień. Dalsze jego funkcjonowanie w strukturach mocno rozwijającej się spółki handlowej było uciążliwe. Wtedy zapadła decyzja o utworzeniu nowej spółki z siedzibą w Świdnicy, która została zarejestrowana w czerwcu 1994 roku. O lokalizacji zadecydował łatwy dostęp do zasobów ludzkich (województwo wałbrzyskie było wtedy rejonem bezrobocia strukturalnego), jak i możliwość zakupu w atrakcyjnej cenie budynku pod działalność z szeroko dostępnej puli obiektów pozostałych po armii radzieckiej.

Jak wyglądały początki Państwa działalności? Z jakimi problemami produkcyjnymi musieliście się zmierzyć? Jak wyglądał wtedy rynek? Jak wyglądał łańcuch dostaw? Z kim współpracowaliście w tym zakresie?

Przez pierwsze dwa lata mierniki były produkowane i sprzedawane przez ich konstruktora. Później stworzony przez niego kilkuosobowy zespół nie nadążał z zaspokojeniem rosnącego popytu na rynku. Wierni PRL-owskim nawykom zaopatrzeniowcy odbiorców przybywali z bombonierkami, aby przyspieszyć dostawy mierników. W momencie utworzenia firmy w Świdnicy na rynku dostępne już były konstrukcje przyrządów do podstawowych pomiarów bezpieczeństwa elektrycznego, a głównym problemem było zwiększenie możliwości produkcyjnych spółki. Rozwiązania wytwarzano w technologii montażu przewlekanego THT, który był pracochłonny i trudny we wdrożeniu automatyzacji procesów. Spółka, jako jedna z pierwszych w kraju, zrealizowała w związku z tym montaż powierzchniowy SMT. Tej technologii pracownicy musieli się uczyć w krajach zachodnich, ponieważ w Polsce była ona słabo rozpowszechniona.

Większość komponentów elektronicznych na rynku była wciąż dostępna w technologii THT, elementy powierzchniowe SMD były droższe, a ich dystrybucja w kraju ograniczona, dlatego wiele z nich importowano. W połowie lat 90. coraz więcej elementów udawało się jednak nabywać już w kraju od rozwijających się dynamicznie nowych polskich dystrybutorów, takich jak Eltron, Meditronik, Semicon, TME czy Proton. Nawiązana została także współpraca z krajowymi wytwórcami form wtryskowych i firmami dysponującymi wtryskarkami do produkcji obudów przyrządów. Pierwszą obudowę dla Sonela wyprodukowało wrocławskie Elwro, boleśnie przeżywające polską transformację ustrojową. Później rozwinęła się współpraca z Polformem, Proplastem i innymi narzędziowniami.

Gdzie trafiały Państwa wyroby? Czy był jakiś kontrakt z kategorii game changer?

W pierwszych latach istnienia firmy nasze przyrządy trafiały głównie na rynek krajowy, który był tak chłonny, że nie interesowaliśmy się eksportem. Sprzedaż zagraniczną realizowaliśmy sporadyczne i dopiero w 2000 roku rozpoczęliśmy eksport produktów do Rosji, który w najlepszych latach stanowił ponad 20% naszej całkowitej sprzedaży. Na rynkach europejskich wciąż trudno było nam się przebić. Dopiero skonstruowanie przyrządu MZC-310S, czyli silnoprądowego miernika impedancji pętli zwarciowej otworzyło nam drogę do dojrzałych technicznie krajów Europy zachodniej oraz pokazało potencjał techniczny i intelektualny spółki.

Miernik charakteryzował się unikalnymi parametrami w skali światowej i przez osiem lat był globalnym numerem jeden w obszarze pomiarów pętli zwarciowej, a do dzisiaj Sonel w tej dziedzinie pozostaje w światowej czołówce. Można rzec, że dla spółki był to właśnie game changer. Obecnie firma prowadzi sprzedaż swoich produktów do ponad 50 krajów na całym świecie, a eksport stanowi 25% ogólnej sprzedaży wyrobów.

Dysponowaliście własnym zakładem produkcyjnym? Jak wyglądał proces produkcji? Czym różnił się od obecnych? Czy jakieś konkretne wyroby były Waszą mocną stroną?

Na potrzeby młodej firmy został zaadoptowany budynek, którego przeznaczenie nie było produkcyjne, w związku z tym działalność miała pewne ograniczenia. Proces produkcyjny wyglądał zupełnie inaczej niż dziś, a jego skala była znacznie mniejsza, dlatego przez kilka lat odbywał się w niewielkich pomieszczeniach rozmieszczonych na trzech kondygnacjach, co nie sprzyjało logistyce wewnętrznej. Dodatkowym utrudnieniem był brak systemów do zarządzania produkcją, magazynami i konieczność ręcznego sterowania wieloma procesami. Z czasem pojawiły się proste narzędzia informatyczne, nastąpił rozkwit Internetu, co ułatwiało pracę i poprawiało efektywność w okresach ogromnego zapotrzebowania na nasze produkty.

W 1998 roku podjęto decyzję o odłączeniu się od struktur firmy TIM, wówczas firma zmieniła nazwę na Sonel i rozpoczęła samodzielną działalność produkcyjną, a w 2008 roku zadebiutowała na Warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych. Ta transformacja pozwoliła uzyskać środki na budowę w nowej lokalizacji na terenie Wałbrzyskiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej w Świdnicy. Nowy zakład zapewnił znacznie większe możliwości rozwoju, pozwolił na wdrożenie produkcji liniowej, a dodatkowo został wyposażony w najnowocześniejsze maszyny i urządzenia do montażu, testowania oraz kalibracji wyrobów.

Obecnie Sonel należy do grona nowoczesnych przedsiębiorstw, które wykorzystują najnowsze światowe rozwiązania w zakresie zarządzania produkcją LEAN manufacturing oraz Six Sigma. Dysponuje nowoczesnym zapleczem maszynowym oraz możliwością skalowania produkcji w sposób dużo łatwiejszy niż to miało miejsce w przeszłości. Zaawansowane systemy automatyzacji i użycie coraz bardziej precyzyjnych maszyn oraz urządzeń pozwoliło na znaczny stopień miniaturyzacji rozwiązań układowych. Oczywiście nie stało się to z dnia na dzień, a doświadczenia z przeszłości miały na to duży wpływ. Pomimo słabych warunków produkcyjnych w poprzedniej lokalizacji, udało się stworzyć wiele linii produktowych, których rozwój kontynuujemy do dnia dzisiejszego. Dzięki wypracowanej przez lata ofercie, Sonel stał się niekwestionowanym liderem w Polsce w dziedzinie pomiarów ochronnych i bezpieczeństwa sieci elektrycznej. Mierniki izolacji serii MIC, uziemień MRU oraz pętli zwarcia MZC to jedne z wielu przykładów naszych flagowych produktów cenionych zarówno w kraju, jak i za granicą.

Jakimi ciekawymi rozwiązaniami technologicznymi/technicznymi mogliście się pochwalić na początku swojej działalności i w trakcie ponad 28-letniego rozwoju firmy?

Można powiedzieć, że najważniejszym osiągnięciem Sonela było zapoczątkowanie i przyspieszenie procesu krajowej transformacji rynku przyrządów pomiarowych z zakresu bezpieczeństwa elektrycznego, przejścia na nowoczesne mikroprocesorowe cyfrowe mierniki. Co prawda w latach 90. pojawiły się już w Polsce niemieckie i brytyjskie przyrządy elektroniczne, ale były dużo droższe, a proces trwałby o wiele dłużej.

Pierwszy miernik skuteczności zerowania MZC-1 stanowił milowy krok dla branży pomiarów oraz dla samej firmy SONEL, ponieważ rozpoczął erę miniaturyzacji urządzeń pomiarowych. Można powiedzieć, że był to ówczesny startup, który od razu stał się hitem sprzedażowym. Lekki, poręczny i dokładny, bił na głowę inne rozwiązania.

Kolejny ciekawy produkt to cyfrowy miernik rezystancji izolacji MIC-1, który zastąpił powszechne na rynku mierniki zasilane „korbką” i był pierwszym miernikiem mikroprocesorowym zaprojektowanym i wyprodukowanym w Polsce. Z kolei, jak już wspominałem, miernik MZC-310S był numerem jeden na świecie i jedynym tego typu rozwiązaniem. Urządzenie pozwala na pomiar impedancji pętli zwarcia dużym prądem sięgającym nawet 280 A. Ze względu na bardzo dobrą konstrukcję i parametry miernik ten od kilkunastu lat jest nadal w sprzedaży.

Warto również wspomnieć o mierniku rezystancji izolacji MIC-15k1, który pozwala na pomiar izolacji napięciem sięgającym 15 000 V oraz dodatkowo ma unikatową funkcję wskaźnika wyładowań niezupełnych PDI. Jest profesjonalnym urządzeniem pomiarowym przeznaczonym dla energetyki zawodowej. W wielu przetargach wygrywał z konkurencyjnymi konstrukcjami.

Obecnie na świecie działa nie więcej niż 10 liczących się firm, które wyspecjalizowały się w produkcji mierników, a kilka z nich może pochwalić się ponad stuletnią historią. Sonel jest w tej grupie najmłodszym przedsiębiorstwem, a jednak udało mu się w swojej 28-letniej historii zdobyć pozycję lidera w pomiarach pętli zwarciowej i dołączyć do czołówki producentów mierników izolacji, gdzie od dziesięcioleci królował brytyjski Megger. Również w zakresie produkcji mierników wielofunkcyjnych firma jest znaczącym graczem, a jego ostatnie rozwiązanie – miernik MPI-540PV, zostało europejskim bestsellerem.

Jakie innowacyjne rozwiązania oferujecie obecnie?

Do innowacyjnych produktów należy na pewno wielofunkcyjny miernik instalacji elektrycznych MPI-540 oraz MPI-540 PV przeznaczony do pomiarów farm fotowoltaicznych. To pierwsze w SONEL mierniki wielofunkcyjne w rodzinie MPI, które wyposażone są w dotykowy interfejs bazujący na autorskim systemie operacyjnym. Interfejs jest wyświetlany na dużym, 7-calowym kolorowym ekranie LCD o rozdzielczości 800 x 480 pikseli. Dużą innowacją było zrezygnowanie z typowego pokrętła zmieniającego funkcje pomiarowe i zastąpienie go w pełni automatycznymi pomiarami, miernik sam przełącza potrzebne kolejne funkcje pomiarowe. Pozwoliło to na eliminację mechanicznych części oraz na wprowadzanie Automatycznych Sekwencji Pomiarów. Dzięki takiemu podejściu urządzenie pozwala na diagnostykę instalacji elektrycznych w sposób w pełni automatyczny, bez potrzeby mechanicznej zmiany pomiaru, jak w przypadku starszych konstrukcji.

Dodatkową korzyścią takiego rozwiązania jest możliwość predefiniowania własnych schematów/sekwencji pomiarowych przez użytkownika, co doskonale wpisuje się w światowy trend strategii Mass Customization, czyli produkcji masowej możliwej do spersonalizowania i dopasowania do potrzeb indywidualnego klienta. Ponadto, automatyczne pomiary oraz nowy system operacyjny pozwalają na dodawanie nowych funkcji, a także na łatwe dostosowanie urządzenia poprzez upgrady do nowych norm międzynarodowych. Dzięki temu samo urządzenie będzie mogło o wiele dłużej służyć klientom. Co bardzo ważne, miernik wciąż jest rozwijany o nowe akcesoria i funkcje. Przykładem jest adapter EVSE-01, który pozwala na pomiary bezpieczeństwa stacji ładowania pojazdów elektrycznych – został dodany do oferty kilka miesięcy od wprowadzenia do sprzedaży MPI-540.

Patrząc z perspektywy czasu. Co pozwoliło Państwa firmie osiągnąć sukces?

Na nasz sukces złożyło się kilka czynników, ale bez wątpienia najważniejszy z nich, to ludzie. Konstruktorowi pierwszych mierników, pasjonatowi elektroniki, udało się skupić wokół idei budowania firmy grupę podobnych sobie osób, które z chęcią i zaangażowaniem ją rozwijali. Wszyscy dążyli do doskonałości inżynierskiej, co dla spółki technologicznej działającej w niszowym obszarze produktowym było bardzo pożądane. Później dołączali kolejni zdolni konstruktorzy, monterzy, technolodzy, menadżerowie i pracownicy biurowi, a wytworzona kultura organizacji sprzyjała budowaniu dobrej atmosfery pracy i wzajemnych relacji. Dlatego w spółce jest stosunkowo mała rotacja personelu, a wiele osób ma ponad 20-letni staż.

Drugim czynnikiem sukcesu była właściwa i konsekwentnie realizowana strategia, której osią były dobre technicznie konstrukcje, nowoczesna zautomatyzowana produkcja i uważne wsłuchiwanie się w potrzeby klientów. Dbałość o dobre parametry metrologiczne, ergonomię oraz funkcjonalność projektowanych przyrządów zdobywała uznanie na rynku. Doświadczenie techniczne zarządu pomogło szybko wybrać i zakupić w Niemczech nowoczesną linię produkcyjną SMT, nauczyć załogę nowej technologii oraz zautomatyzować proces produkcji. Profilowanie nowych rozwiązań wspólnie z ich przyszłymi użytkownikami zagwarantowało właściwy dobór funkcji pomiarowych i ergonomię obsługi przyrządów.

Trzecim czynnikiem było dobre zarządzanie spółką, które skupiało się na jej rozwoju oraz wczesnym identyfikowaniu barier i wąskich gardeł. Dotyczyło to zasobów ludzkich (szczególnie R&D), parku maszynowego czy infrastruktury produkcyjnej, a także procesów wewnętrznych i rynków. Inwestycje w rozwój produktów i automatyczne linie produkcyjne, pozyskanie technologii, wyjście z produktami na rynki światowe, przeniesienie w odpowiednim czasie produkcji do nowo wybudowanego obiektu na terenie Wałbrzyskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej, zdobycie środków na rozwój poprzez emisję publiczną akcji oraz IPO – to wszystko umożliwiło rozwój spółki do pozycji, jaką zajmuje obecnie – znaczącego i liczącego się na świecie producenta aparatury pomiarowej dla energetyki.

Jakie mają Państwo plany na najbliższą przyszłość, a gdzie i jak widzicie się za kolejne 25 lat?

Ambicją Sonela jest jeszcze szybszy rozwój oraz umocnienie pozycji w gronie liderów światowych w dziedzinie pomiarów. Obecnie firma stawia na rozwój cyfryzacji, rozwiązania chmurowe i informatyczne, które ułatwiają pracę z naszymi przyrządami. Jednocześnie firma jest otwarta na opinie swoich klientów, reagując na ich potrzeby, a także kreując je.

Rozwój cyfryzacji oraz rozwiązań informatycznych będzie stanowił kluczowy element rozwoju spółki. Celem jest również dostarczanie rozwiązań oszczędzających czas i poprawiających efektywność do coraz większego grona odbiorców, a to nabiera już znacznie większego znaczenia niż miernik sam w sobie, który będzie oczywiście istotnym dodatkiem do znacznie bogatszego ekosystemu zarządzania i sterowania pomiarami.

Dodatkowo powstaną linie produktowe przeznaczone specjalnie na rozwijające się rynki elektromobilności, fotowoltaiki oraz wykorzystania wodoru w magazynach energii, czyli ściśle powiązane z odnawialnymi źródłami energii. Firma zamierza także prowadzić politykę dalszego dynamicznego zwiększania swojego zasięgu terytorialnego poprzez zakładanie spółek (np. ostatnio powstała w Singapurze), poszukiwanie nowych rynków eksportowych oraz rozwój sprzedaży on-line.

Gdzie firma Sonel chce być za 25 lat? Odpowiedź jest bardzo prosta – chce być wszędzie, chce być liderem światowym i firmą, która nadaje trendy rynkowi, chce być firmą szanowaną przez klientów, podziwianą przez konkurencję, chce być firmą w której pracownicy czują się, jak w drugim domu i czerpią radość z pracy, ponieważ pomimo dużego oraz nowoczesnego zaplecza sprzętowego, to właśnie ludzie są największym jej potencjałem.

Publikacja artykułu: sierpień 2022 r.

Ocena:

5/5 - (7 ocen)

MOŻE CI SIĘ SPODOBAĆ

W POZOSTAŁYCH SERWISACH

hale przemysłowe plus

Serwis branżowy poświęcony zagadnieniom związanym z halami przemysłowymi, na które składają się m.in. budowa i wynajem, instalacje, automatyka i logistyka czy wyposażenie.